dzięki Dorota
uwielbiam Cie czytac letni promyczmu lata :*
''jeszcze mocniej czujesz, jak coś uwielbiałeś, gdy już tego dawno nie ma i nie będzie.''- parszywie tego nie cierpię.
we, ja już z domu wychodze, nie ma co siedzieć
no czeba jak wyzdrowiejesz
to du mnie obecnie kuracja domowa plus antybiotyk- moja odporność siadła. trzeba się spotkać, pogadać
co to za leśne stwory na Twym blogasku?jak tam w ogóle zyjesz?
i nawzajem od chorego anżeya co ma gorączke pod sam sufit :*
nonononononono
pod wozem